Rewindpix to pomysł, który powstał z prostej frustracji. Jego twórca, Xiao Liu, zauważył, że współczesne aparaty cyfrowe stały się szybkie i pełne ekranów, przez co samo fotografowanie zaczęło przypominać obsługę telefonu. Brakuje w tym namacalnej frajdy, którą dawały kiedyś małe kompakty na film. Próbował już gotowych alternatyw, takich jak Camp Snap czy FlashBack One, ale ciągle czuł, że to nie jest ten klimat. Stąd wziął się Rewindpix – projekt, który wraca do korzeni, choć wciąż pozostaje cyfrowy.
Najciekawsze jest to, jak bardzo ta konstrukcja odcina się od typowych aparatów. Zamiast dominującego ekranu mamy duży wizjer optyczny, który przypomina czasy, gdy patrzyło się przez szkło, a nie na LCD. Do tego dochodzi ręczny naciąg, fizyczny spust i mały wyświetlacz z podstawowymi informacjami. Sylwetka aparatu przywołuje stare Agfy, łącznie z lampą Xenon i kanciastym korpusem. Pod spodem kryje się jednak zwykła cyfrowa elektronika.
Samo fotografowanie podzielono na dwa tryby. Pierwszy jest bardziej swobodny. Wybierasz jeden z trzech gotowych wyglądów – cieplejszy, chłodniejszy albo czarno-biały – i robisz zdjęcia bez większej filozofii. Aparat mieści ponad tysiąc fotografii, a na jednym ładowaniu pozwala zrobić około trzystu ujęć. Drugi tryb jest bardziej wymagający, bo działa jak cyfrowy film. Po wybraniu profilu jesteś na nim „uwięziony” przez trzydzieści sześć klatek. Dopiero po ich wykorzystaniu możesz zmienić look. Przez aplikację da się dograć ponad dwadzieścia dodatkowych profili albo stworzyć własne. Wśród nich są interpretacje popularnych filmów jak Portra oraz palety inspirowane konkretnymi twórcami.
W środku pracuje 13-megapikselowy sensor 1/3 cala i jasny obiektyw f/2.2 ze szkła. Z przodu jest gwint na filtry, a spust można wymieniać na różne wersje. Całość została jednak pomyślana tak, by przypominać bardziej aparat z dawnych lat niż współczesny gadżet.
Twórcy podkreślają, że chodzi im o przywrócenie tego małego dreszczyku, który kojarzy się z fotografowaniem na film. Chodzi o brak natychmiastowego podglądu, o to uczucie, gdy musisz zaufać swojej ręce i oku zamiast ekranowi. Aparat ma trafić do użytkowników w 2026 roku, a wcześniej pojawi się na Kickstarterze. Strona przedsprzedażowa już działa, ale ceny wciąż nie są znane.












