Canon od miesięcy karmi plotkami fanów fotografii, a w centrum uwagi jest nadchodzący EOS R6 Mark III. Wszystko wskazuje na to, że nowy model jest już praktycznie gotowy i przechodzi ostatnie testy. Największą nowością ma być 32-megapikselowa matryca, ta sama, którą Canon wprowadził w świeżo zaprezentowanym Cinema EOS C50. Tutaj jednak pojawia się mały haczyk – skoro C50 na półki trafi dopiero pod koniec roku, to premiera R6 Mark III może przesunąć się na początek 2026 roku, zapewne tuż przed targami CP+ w Jokohamie.
Wydajniejsza matryca to też większe wymagania wobec procesora. Canon ma na to sposób – dodatkowy układ DIGIC Accelerator, który wcześniej pojawił się w modelach R1 i R5 Mark II. Ten „pomocnik” głównego procesora potrafi rozładować przeciążenia, dzięki czemu aparat szybciej zapisuje pliki, obsługuje dłuższe serie i sprawniej działa w trybach szybkiego fotografowania. Do tego dochodzi poprawiona praca autofokusa, co w praktyce oznacza więcej udanych ujęć w dynamicznych sytuacjach.
Jeśli chodzi o wygląd, nie ma co liczyć na rewolucję – korpus ma być bardzo podobny do obecnego R6 Mark II. Krążą jednak plotki o nowym systemie uchylania ekranu, opartym na podwójnym zawiasie, co dawałoby więcej swobody przy filmowaniu i nietypowych kadrach. W sieci pojawiły się też głosy o możliwym przejściu na ekran OLED zamiast LCD, choć to mało prawdopodobne ze względu na koszty. Ciekawą niespodzianką mogłyby być funkcje oparte na sztucznej inteligencji – np. automatyczne odszumianie czy powiększanie obrazu bez utraty jakości, coś, nad czym Canon już eksperymentuje w droższych modelach.
Wygląda na to, że EOS R6 Mark III szykuje się na solidne odświeżenie. Pytanie tylko, ile z tych pogłosek okaże się prawdą i czy Canon zdąży pokazać aparat jeszcze przed startem przyszłorocznego sezonu fotograficznych premier.












