Sony pokazało nowy sensor – IMX927. To kwadratowy, warstwowy układ CMOS z tylnym podświetleniem i globalną migawką. Brzmi technicznie, ale w skrócie chodzi o to, że łączy bardzo wysoką rozdzielczość z ogromną szybkością rejestracji obrazu. Mówimy tu o 105 megapikselach i nawet 100 klatkach na sekundę – to rzadkie połączenie, które pokazuje, na co stać dział sensorów Sony.
Sam sensor ma przekątną 39,7 mm, więc jest odrobinę mniejszy od pełnej klatki, ale wciąż należy do dużych matryc. Obraz wychodzi w idealnym kwadracie – 10 272 na 10 272 piksele. Dzięki technologii Pregius S i globalnej migawce unika typowych problemów z tzw. rolling shutter, czyli zniekształceń obrazu przy bardzo szybkich ruchach czy rejestracji w wysokich prędkościach. W zależności od ustawionej głębi bitowej może pracować z prędkością od 73 do 112 klatek na sekundę.

Każdy piksel ma tylko 2,74 mikrometra, ale konstrukcja warstwowa z tylnym podświetleniem sprawia, że sensor wciąż ma dobrą czułość i potrafi przyjąć sporo światła jak na taki rozmiar. Sony celuje z nim w zastosowania przemysłowe – np. kontrolę jakości w produkcji półprzewodników albo testowanie ekranów. Nie jest to więc sprzęt, który zobaczymy w aparatach dla zwykłych użytkowników, ale technologie takie jak globalna migawka w matrycy o wysokiej rozdzielczości mogą w przyszłości trafić także do bezlusterkowców.












